
Po obaleniu ostatniego cesarza, Hajle Syllasje I, wielu Etiopczyków oczekiwało nadejścia lepszych czasów. Na demokrację trzeba było jednak czekać jeszcze prawie 20 lat. Mieszkańcy Addis Abeby niechętnie mówią o przeszłości. \"Co było wcześniej, już nie powróci\" - takie słowa słyszy się od większości zagadniętych na ulicy przechodniów. Ludzie są podejrzliwi i nie ufają jeszcze demokracji. Zdobyli ją w 1991 roku, kiedy to rebelianci z EPRDF pod wodzą Melesa Zenawiego wkroczyli do stolicy i przepędzili z niej marksistowskiego dyktatora, Mengystu Hajle Marjama, którego oparty na terrorze reżim, wspierany przez ponad dziesięć lat przez Związek Radziecki, ma na sumieniu setki tysięcy ofiar. Mengystu pozbawił władzy starego cesarza, Hajle Syllasje I. Mocno spóźniona, ale przyjęta z wielkimi nadziejami rewolucja wkrótce przerodziła się w dyktaturę i terror. Problemu głodu komunistyczni władcy również nie potrafili rozwiązać. Pomijając krótki okres okupacji włoskiej w latach 1936-1941, Etiopia, jako jedyny kraj afrykański nigdy nie stała się kolonią żadnego z państw europejskich. Barwy narodowe Etiopii - zieleń, żółć i czerwień - zapożyczyło wiele państw afrykańskich, które uzyskały niepodległość po 1960 r.